Po wielu przygodach, w pracowni prof. Foglera, a pod czujnym okiem dr Pyrlik, która nie szczędziła motywujących kopniaków, powstał folder.
Wiele można powiedzieć o drukarniach, ale kiedy człowiek zażyczy sobie folder w nakładzie sztuk jedna i z niewielką ilością stron, patrzą się jak na idiotę i stwierdzają, że nie będą sobie zawracać gitary.

